Nile - Ithyphallic. Strona: 1

Nile - Ithyphallic Dodano: 2007-06-26 23:19

Cytat:
"Ithyphallic" nie jest złym albumem, ale jest albumem rozczarowującym.



zgadzam sie. rozczarowuje na calej linii... coz, zycie :wink:



Dodano: 2007-06-27 07:41

Widze ze to nie tylko moje zdanie :D


.


Dodano: 2007-06-29 21:44

Ha wam w de chłopaki :wink: Mi sie ten albumi bardzo podoba co i tak nie zmienia faktu, że poprzedniego albumu nie pobił. Szczególnie na co w nim zwróciłem uwage to na to, że ten album jest połaczeniem "In Their Darkened Shrines" z "Annihilation Of The Wicked". Tylko ja dochodze do takich wniosków czy ktos jeszcze?


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-06-29 22:03

prawdopodobnie gdyby na rynek nie wyszły ostatnie wydawnictwa Ion Dissonance i Psyopus pewnie zachwycałbym się z Tobą Kostuchu 8)



Dodano: 2007-06-29 22:23 Zmieniono: 2012-02-21 02:45

KostucH napisał(a):
Ha wam w de chłopaki


no to cho na solowe tylko dobry piecyk wez :D :twisted:



Dodano: 2007-06-30 12:53 Zmieniono: 2012-02-21 02:45

BarTolmai napisał(a):
no to cho na solowe tylko dobry piecyk wez :D
Z przyjemnochą :twisted: Co prawda tylko 75 watt ale myśle, że winno styknąć :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2012-02-20 18:54

tak czytam sobie te reckę i nie mogę się nadziwić hehe, w którym miejscu "Ithypalic" jest wolniejszy? mniej intensywny? mniej techniczny od poprzednika? Wg mnie płyta jest o wiele bardziej ciekawa, brutalniejsza i techniczna od "Anihilation" ( do której obok dwojki do tej pory nie moge sie przekonać, coraz jakby łatwiej hehe ) "Ithypalic" ma zajebiste pomysły na riff, solowki i melodie czego mi totalnie brakowało na "czwórce" jak dla mnie ta płyta jest najbardziej zwarta i konkretna z całej dyskografi Nile, nie ma żadnych przeszkadzajek w rifowania, nadmiernego potasu w egipcjowaniu i durnych syntetycznych pogłosów w wokalach ala Behemoth. Po prostu zajebisty Nile :-)



Dodano: 2012-02-21 00:56

Ityphallic to moim zdaniem obok Those Whom The Gods Detest najlepszy album Nile i jak dla mnie to ścisła czołówka nie tylko jeśli chodzi o Death Metal


Czasami warto uciec od zycia...


Dodano: 2012-02-21 08:35

"szóstka" wg mnie jest zdecydowanie byt rozwleczona, gdyby zabrać z niej dwa utwory a reszte skrocic o minute, dwie, byłby całkiem przyjemny album



Dodano: 2012-02-21 14:34

Szóstka?


Czasami warto uciec od zycia...


Dodano: 2012-02-21 14:47

Vammp napisał(a):
Szóstka?

"Those whom the gods detest" jest szóstą płytą Nile jakby nie patrzeć



Dodano: 2012-02-21 15:02

Mój błąd, sądziłem że mówisz o utworze numer 6 z Ityphallic. Natomiast Those Whom The Gods Detest jak dla mnie sie nie dłuży za to In Their Darkened Shrines już prędzej. Z resztą swoją znajomość z Nile zaczynałem tuż przed ukazaniem sie Those Whom The Gods Detest


Czasami warto uciec od zycia...


Dodano: 2012-02-21 15:42

temat Nile był wielokrotie poruszany na tym portalu, ale nie zaszkodzi go odświerzyć przy okazji w miare nowych fanatyków ich muzy, czy ogólnie wyznawzów brutalnych dzwieków, których jest coraz jakby mniej na tym portalu, mam wrażenie.
Miałem tę przyjemność poznawać dyskografie Nile w kolejności chronologicznej czyli jakos pod koniec lat 90tych. Wtedy to faktycznie było oczarowanie, debiut sporo namieszał w gatunku, uznawanym przed speców za wymarły ( osobiscie nigdy czegos takie nie odczułem :-) ) Dzisiaj muza Nile nie robi juz takiego zametu jak kiedyś, formula jest wypracowana i kazdy obyty ja zna, moga tylko nagrywać płyty z wieksza pasja i pomysłem bądz z większym rzemieslnictwem i rutyną Mi osobiscie leżą najbardziej ich płyty nieparzyste, Black Seeds.. jest zbyt zbasowana brzmieniowo płyta i nużaca pod koniec, Anihilation z kolei ma nieciekawe riffy i ogolnie struktury, o szóstce juz pisałem. Nowa płyta bedzie znów nie parzysta więc mam nadzieje na porcje soczystego egipskiego ( badz nie ) napierdolu podanego w pomysłowym i pełnym pasji zacieciu :-)



Dodano: 2012-02-21 16:47

Ja szukałem zespołów metalowych o tematyce Starożytnego Egiptu i trafiłem na nich i nie żałuję, przy okazji natknąłem sie na nieco "lżejszy" After Death i również mi sie spodobał, ale nie w tym samym stopniu co Nile. Jeśli chodzi o Nile, to na każdym ich albumie znajdzie sie "perełka" która najbardziej sie podoba z AMONGST THE CATACOMBS
OF NEPHREN-KA jest chodźby Ramses, Bringer of War czy spokojniejszy kawałek Die Rache Krieg Lied Der
Assyriche który niezmiennie jest moim ulubionym utwórem, z BLACK SEEDS OF
VENGEANCE najbardziej podoba mi sie tytułowy utwór, z IN THEIR DARKENED
SHRINES jest dość sporo chodźby Sarcophagus, kolejny ulubiony utwór Nile Unas Slayer of the Gods, oraz In Their Darkened Shrines, Part I-IV, z ANNIHILATION OF THE
WICKED Dusk Falls Upon the Temple of
the Serpent on the Mount of
Sunrise oraz User-Maat-Re, z ITHYPHALLIC najbardziej mi sie podoba utwór tytułowy oraz As He Creates So He Destroy oraz Eat of the Dead, natomiast THOSE WHOM THE GODS
DETEST Kafir, tytułowy Those Whom the Gods Detest, 4th Arra of Dagon, Permitting the Noble Dead to
Descend to the Underworld, The Eye of Ra i oczywiście Iskander D'hul Kharnon. Osobiście chciałbym swego rodzaju kontynuacji Those Whom the Gods Detest ale w wyjątkiem takich utwórów jak Yezd Desert Ghul Ritual in the
Abandoned Towers of Silence jakoś najmniej mi przypadł do gustu, niewiem czemu, ale najważniejsze za co tak bardzo lubię ich muzykę to nie noc Technical Death Metalu (chodz to też ale przedewszystkim tematyka i klimat, czyli za to za co najczęściej kocha sie muzykę


Czasami warto uciec od zycia...


Dodano: 2012-02-21 20:01

Im bardziej skrzypi mi w krzyżu tym mniej rusza mnie muzyka Nile. ja poznałem Nile rpzy okazji wydania "Black seeds...' i wtedy zrobiła na mnie piorunujące wrażenia. Do dzis uważam, że to chyba ich najlpesza płyta - krótka, zwięzła, nieprzesadnie brutalna, z fajnymi motywami i sporą dawką czadu.

Im jednak dalej w las tym bardziej chujem wali.

"In their darkened..." zawsze wydawała mi się zbyt intensywna, zbyt symfoniczna, a przed to i nudna.

"Annihilation..." się na początku zachwyciłem - głównie za sprawą brzmienia autorstwa Neila Kernona. Nile zabrzmiał nowocześniej, masywnej, tylko.. tylko tak jak mówi Paweł - bezsensowny nakurw z tandetnymi melodiami

""Ithyphallic" do dzis meczy mnie niemiłosienie. Okrutnie płaskie, pozbawione przestrzeni duszne brzmienie skutecznie sprawia że szybko czuję sie męczony odsłuchem.

"Those whom..." z perspektywy czasu oceniam jako "fajną", ale to niekoniecznie dobre określenie dla deathmetalowej płyty.

Zostaje oczywiście debiut, który uważam, za drugą najlepszą płytę zespołu. Swego czasu świeża, nowatorska, ale jakoś nie ciagnie mnie w piramidy.


.


Dodano: 2012-02-21 20:12

A mnie ciągnie w piramidy


Czasami warto uciec od zycia...


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło